Koleżanki i Koledzy,

Bardzo mnie cieszy, że coraz więcej osób świętuje kolejną rocznicę w polskim aikido - czy będzie to 25 lat PFA czy 40 lat od powstania pierwszej polskiej sekcji aikido w Szczecinie - raczej jako wydarzenie historyczne niż sentymentalną podróż w głąb własnej biografii.

Instruktorów czy osób, którzy znali osobiście i pamiętają Mariana Osińskiego pierwszego instruktora aikido w Polsce czy tych którzy pamiętają rejestrację Polskiej Federacji Aikido w 1990 roku jest z oczywistych powodów coraz mniej. To proces naturalny i nieuchronny. Dlatego właśnie świętowanie rocznic ma znaczenie. Jest to taka umowna podróż w czasie, która kolejnym młodszym pokoleniom wspaniałych polskich aikidoków pozwala choćby symbolicznie wziąć udział w tych pierwszych treningach, posłuchać zabawnych anegdot z przeszłości i zobaczyć „na żywo” dinozaury polskiego aikido w rodzaju Sapieli, Wiśniewskiego, Borowskiego, Hoffmanna czy Pomianowskiego. Towarzyszył nam wtedy ogromny zapał do pracy ale często i bardzo uproszczone spojrzenie na istotę aikido. Nawarstwiało się wiele błędów technicznych i metodycznych, których później latami się pozbywaliśmy. Jednak jak każdy czas pionierski niósł on ze sobą magię poznawania rzeczy nowych, odkrywania świata nieznanego i tajemniczego. To dawało nam siłę, która do dziś napędza wielu instruktorów z pokolenia pionierów polskiego aikido. Jeśli ktoś zapyta o pozostałe nazwiska można je bez trudu odnaleźć na listach najwyższych stopni poszczególnych organizacji lub sięgnąć do materiału wydanego przez magazyn BUDOJO (wydanie specjalne z okazji 30-lecia aikido w Polsce, 2006 r.) w którym najszerzej jak dotychczas udało się udokumentować historię pierwszych lat aikido w Polsce. Nie wszystko nam się udało. Nie udało się utrzymać jedności organizacyjnej polskiego aikido, choć gościliśmy w Polsce całą gamę wielkich mistrzów aikido - w ciągu 40 lat nie udało nam się ani razu gościć w Polsce Doshu Aikido. W 1996 roku z okazji 20-lecia odwiedził nas Moriteru UESHIBA, ale jeszcze nie jako Doshu wtedy pełnił funkcję Dojo-Cho podobnie i w tym roku odwiedzi nas Dojo-Cho Mitsuteru Ueshiba. Cóż, być może na oficjalne odwiedziny Aikido Doshu musimy poczekać do 50 urodzin w 2026 roku.

Warto odnotować, że największy wpływ na rozwój aikido w Polsce miało środowisko naszej organizacji Polskiej Federacji Aikido, nie tylko dlatego, że jesteśmy największą i najstarszą organizacją w Polsce, ale również dlatego że osoby które zakładały i rozwijały PFA należą do pokolenia pionierów polskiego aikido i do dziś aktywnie rozwijają aikido w ramach PFA lub poza nią.

PFA była wzorem organizacyjnym dla wielu nowopowstałych organizacji takich jak PSA czy CAA, które chętnie kopiowały nasze rozwiązania systemowe na potrzeby własnych struktur. To nie jedyny powód do szczególnej dumy, w moim odczuciu dużo ważniejsza a nawet wyjątkowa na skalę europejską jest satysfakcja ze stworzenia organizacji w której mogą się rozwijać i współdziałać różne nurty techniczne, gdzie szacunek wobec wzajemnej odrębności pozwala łączyć siły dla stworzenia jak najlepszych warunków rozwoju dla wszystkich naszych instruktorów i ćwiczących.

Z okazji 40 urodzin Polskiego Aikido życzę szczególnie naszym członkom, ale i wszystkim polskim sympatykom aikido dobrej energii do odkrywania coraz to nowych horyzontów aikido i osiągania kolejnych poziomów mistrzostwa w sztuce harmonii ciała i umysłu. Niech moc będzie z nami .

Jerzy Pomianowski, Prezydent PFA